Pierwsze latanie

 

Dzieci czekały. Rodzice też. Podejrzewam, że z innego powodu. Zorganizowanie się w samolocie z takim zestawem młodzieży nie jest łatwe. Schować bagaże w schowku. Wyjąć bagaże ze schowka. Schować bagaże w schowku. Wyjąć. Schować. Wyjąć. Nie ten plecak. Schować. Wyjąć. I tak przez cały czas – niezależnie od tego, czy wstawać można, czy nie można.

No dobrze. Jesteśmy w powietrzu. Jedzenie! Nawet nie takie złe – Julek zjadł niemało Chicken Masala – byliśmy pod wrażeniem. Mela wyjadała wszystkim groszek.

A po jedzeniu? Obok siedziała koleżanka w wieku podobnym do Meli, więc mieliśmy piękny pokaz kłótni, przekory, krzyku, zabierania itp. I parę chwil zabawy. Nieźle. Drugi egzemplarz młodzieży przez 3/4 lotu oglądał bajki. Po angielsku. Nie powinienem, ale napiszę – niemała ulga, że miał czym się zająć.

Młodsza młodzież spała może godzinę przed wylądowaniem, starsza – ani chwili, a lądowaliśmy po północy. Na szczęście szybko w hotelu na lotnisku padli. Dali nam się też wyspać – chyba pierwszy raz spali do godziny 8! Długo to zapamiętamy.

Następny lot mamy dopiero o 22, więc spędzimy dzień na lotnisku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.