Dlaczego z dziećmi warto odwiedzić Brisbane

Dwa i pół roku temu byliśmy w Australii – oczywiście w Sydney, bo to chyba wybór większości turystów. Ale chcieliśmy też przytulić koale, dlatego na 3 dni trafiliśmy do Brisbane, bo to tutaj pod miastem jest Lone Pine Koala Sanctuary, gdzie można nakarmić kangury i zrobić sobie zdjęcie z koalą na rękach. Mieliśmy jeszcze jeden dzień wolny, więc spacerowaliśmy po mieście, głównie nad rzeką i… zakochaliśmy się w Brisbane. Z żalem i niedosytem wylatywaliśmy stąd nie licząc nawet, że tu wrócimy. Ale się udało! Tym razem planując podróż po Australii wiedzieliśmy, że musimy przylecieć do Brisbane na dłużej i pomieszkać tu trochę 🙂
Poniżej nasze ulubione miejsca na spędzenie czasu z dziećmi:

  1. South Bank Parklands, czyli tereny rekreacyjne nad rzeką – to jest to miejsce, które nas urzekło w 2015 roku i nadal robiło wielkie wrażenie, bo cały czas powstaje tam coś nowego. Przede wszystkim jest tam duży basen z plażą z piaskiem przywiezionym z oceanu, więc czujesz się jak na prawdziwej plaży (jak ktoś nie lubi, to jest też część bez piasku). Jest duża część dla dzieci, gdzie woda maksymalnie sięga dorosłemu do pasa. Są różne wodne atrakcje: małe fontanny, wodospady, czy przelewająca się woda. Są oczywiście ratownicy, łazienki z przebieralniami i prysznicami, a nawet sklep, w którym kupisz zabawki plażowe, kapelusze, klapki, ręczniki i co tam jeszcze dusza zapragnie 😉 To wszystko darmowe, bez ogrodzeń, a mimo to wszystko czyste i bezpieczne. Cuuudowne miejsce, gdzie nasze dzieci oswajały się z wodą i szalały szczęśliwe, aż im się brody trzęsły z zimna 😉 Obok jest duży plac zabaw, kawałek dalej kolejny mniejszy, są miejsca piknikowe (z elektrycznymi grillami), ogród ziół, kawiarnie i restauracje, a nawet kino plenerowe.
  2. Rejsy po rzece – po rzece można przemieszczać się wodnymi autobusami, bo wzdłuż brzegu wiele jest przystani. Jest to całkiem przyjemny sposób na dotarcie do dalszych dzielnic miasta, albo po prostu, by pooglądać miasto z wody. Można popłynąć darmowym stateczkiem lub dużym i szybkim katamaranem.
  3. Place zabaw – byliśmy chyba na 6 i każdy był inny i trudno było z niego wyciągnąć dzieci 😉 Wszędzie są ławeczki do piknikowania, toalety, często też zadaszenie. Co ciekawe – na większości z nich są też huśtawki dla dzieci niepełnosprawnych (przeważnie huśtawka z pasami i możliwością rozhuśtania się przy pomocy rąk, a nie nóg, ale też takie, na które można wjechać wózkiem inwalidzkim!). O naszym ulubionym placu zabaw wśród drzew napisałam już wcześniej post.
  4. Queensland Museum i galerie sztuki – darmowe z ciekawymi dla dzieci wystawami, np. zwierząt żyjących w Australii, szczątków dinozaurów znalezionych na tych terenach, czy też możliwość naklejenia kolorowych kropek w przygotowanych zupełnie białych pomieszczeniach imitujących mieszkanie.
  5. Lone Pine Koala Sanctuary – czyli pierwszy i największy rezerwat koali na świecie, w którym żyje około 130 tych misiów niemisiów i można je chwilkę potrzymać na rękach robiąc sobie z nimi zdjęcie (uwaga! Koale nie są męczone – są tu rygorystyczne przepisy mówiące o tym, ile czasu taki koala może „pracować” i jakie musi mieć przerwy, sami zresztą widzieliśmy jak wspaniale są traktowane i jak najkrócej trzymane na rękach, nawet przez opiekunów). W samym parku poza oglądaniem koali i wąchaniem eukaliptusów (mmmm…. dla mnie wspaniale relaksujący zapach ;-)) są też kangury, do których można podejść, pogłaskać i nakarmić, jeśli mają na to ochotę oraz inne australijskie zwierzęta, takie jak wombat, diabeł tasmański, dziobak, dingo, krokodyle, owce oraz spacerujące między ludźmi jaszczurki. Gdybym mieszkała tu bliżej, wykupiłabym sobie bilet roczny i przyjeżdżała tu odpoczywać patrząc na śpiące w przeróżnych pozycjach koale 🙂

W okolicy Brisbane są też piękne plaże nad oceanem. Przy nich też często są place zabaw i miejsca piknikowe. Na jedną z nich zabrali nas nasi gospodarze pewnej niedzieli. W pobliżu jest też znana miejscowość turystyczna Gold Coast, gdzie poza pięknymi plażami jest sporo parków tematycznych, w których można spędzić cały dzień i wydać dużo pieniędzy 😉 My się nie skusiliśmy, ale dla starszych dzieci pewnie warto.

Ze smutkiem opuszczaliśmy Brisbane, pomimo że spędziliśmy tam miesiąc. Gdybyśmy mieli jeszcze kiedyś możliwość, to wrócimy tam, albo nawet kupimy jeden z tych drewnianych domów na przedmieściach i zamieszkamy tam na starość…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.