Tymczasem w domu…

Tymczasem w domu…

Jeździmy i latamy po świecie już dobrych kilka miesięcy. Spaliśmy w niezliczonej liczbie miejsc. Wiele z nich to były hotele, część – domy należące do naszej rodziny, ale najwięcej nocy spędziliśmy w prywatnych domach/mieszkaniach, wynajmowanych zwykle przez AirBnB.

Traktowaliśmy wszystkie te miejsca jakby były nasze własne – dbaliśmy o nie, staraliśmy się zostawić je w stanie takim samym lub czasem lepszym niż gdy się wprowadzaliśmy. To wydawało nam się zupełnie normalne – przecież wypada dbać o wszystko.

A tymczasem w domu…sytuacja jest zupełnie inna. Żebyśmy mogli wyjechać, musieliśmy wynająć nasz kochany domek. Niestety – nie przez AirBnB, tylko znaleźliśmy najemców za pośrednictwem biura nieruchomości. Przez pierwszych kilka miesięcy było względnie dobrze – płacili na czas, nie mieliśmy bardzo dużych skarg od sąsiadów.

Ale teraz sytuacja się zmieniła – niemal od początku roku nie otrzymujemy czynszu i żadnych innych opłat, a dom podobno jest mocno zniszczony (porozbijane okna, zepsuta brama – nawet nie chcę myśleć, co się dzieje w środku). Umowę najmu oczywiście wypowiedzieliśmy (z terminem wypowiedzenia upływającym z końcem maja), ale dostaliśmy od naszych najemców informację, że się nie wyprowadzą. Dodatkowo napisali, że nie zapłacą nam już żadnych pieniędzy.

Sytuacja więc jest następująca: jesteśmy w trakcie ostatniej fazy naszej podróży, ale będzie to bardzo trudna i już pewnie niespecjalnie wesoła część. Nie ukrywam, że czynsz za nasz dom zajmował ważne miejsce w naszym budżecie – zwłaszcza właśnie na końcu całego wyjazdu. Trudno powiedzieć, ile jeszcze nerwów nas będzie kosztowało odzyskanie domu i potem doprowadzenie do stanu chociaż zbliżonego do tego, jaki był w momencie wyjazdu.

A nasza wiara w ludzi mocno podupadła…oj, mocno…i na razie nie wyobrażam sobie, kiedy i jak ma szanse znowu wzrosnąć… Ludzie spotykani po drodze bylo zawsze bardzo mili i przede wszystkim – starali się nie szkodzić innym. Takie przyjemne podejście do życia. Jakże inne od tego, czego doświadczamy u siebie w domu. Chyba te podróżne, pozytywne doświadczenia trochę zbyt optymistycznie nas do świata i ludzi nastawiły.

I tak – przydałaby się pomoc… Podniesienie nas na duchu. I może rady kogoś, kto ma podobne doświadczenia z najemcami…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.