Miesięczne archiwa: Listopad 2017

Dzisiaj, zupełnie przypadkiem, trafiliśmy na Yankalilla Cruise. Nazwa nic Wam nie mówi? Nam też nie mówiła. Gdyby nie zdjęcie na ulotce, pewnie nawet byśmy jej nie wzięli. A gdybyśmy wzięli, na pewno nikt by jej nie przeczytał. Ale wzięliśmy. To znaczy – dzieci wzięły w swej nieodpartej chęci brania wszystkiego, co można. I przeczytaliśmy – to już my, dzieciom po kilku chwilach się kolorowy papierek znudził. Co więcej – od razu stwierdziliśmy, że idziemy. Co to więc jest Yankalilla Cruise? To jest zlot starych samochodów. W miejscowości Yankalilla, czyli malutkiej mieścince na półwyspie Fleurieu (przyznaję – dopóki tu nie przyjechaliśmy, nie wiedziałem, że taki półwysep istnieje). Naprawdę malutkiej – liczba ludności w 2015 roku to 4700. W dodatku – daleko od czegokolwiek. Do Adelajdy jedzie się godzinę. Do kolejnego dużego miasta – to już są dni. Mimo tego, zebrało się tu kilkaset starych samochodów. I było wszystko, co powinno być…

Czytaj dalej

Dwa i pół roku temu byliśmy w Australii – oczywiście w Sydney, bo to chyba wybór większości turystów. Ale chcieliśmy też przytulić koale, dlatego na 3 dni trafiliśmy do Brisbane, bo to tutaj pod miastem jest Lone Pine Koala Sanctuary, gdzie można nakarmić kangury i zrobić sobie zdjęcie z koalą na rękach. Mieliśmy jeszcze jeden dzień wolny, więc spacerowaliśmy po mieście, głównie nad rzeką i… zakochaliśmy się w Brisbane. Z żalem i niedosytem wylatywaliśmy stąd nie licząc nawet, że tu wrócimy. Ale się udało! Tym razem planując podróż po Australii wiedzieliśmy, że musimy przylecieć do Brisbane na dłużej i pomieszkać tu trochę 🙂 Poniżej nasze ulubione miejsca na spędzenie czasu z dziećmi: South Bank Parklands, czyli tereny rekreacyjne nad rzeką – to jest to miejsce, które nas urzekło w 2015 roku i nadal robiło wielkie wrażenie, bo cały czas powstaje tam coś nowego. Przede wszystkim jest tam duży basen z…

Czytaj dalej

Wiem, wyjechaliśmy z Hong Kongu już ponad 2 miesiące temu (dokładnie 10 września). Czyli zanim minął pierwszy miesiąc naszej podróży. A tymczasem dzisiaj mijają już 3 miesiące. Jednak, jak mawiają najstarsi z indian, lepiej późno niż wcale – poniżej więc kilka zdjęć z HK. Teraz zabiorę się za Japonię.

Pamiętacie serial Cudowne lata? Wonder Years w wersji oryginalnej. Znakomite wykonanie With a Little Help from My Friends Joe Cockera podczas czołówki, Kevin Arnold, Winnie Cooper, Paul Pfeiffer…pamiętacie jak się nazywało rodzeństwo Kevina? Ja już nie. W Polsce w telewizji…sam nie wiem kiedy. Jakoś we wczesnych latach dziewięćdziesiątych? To były czasy. Liceum, czyli odpowiedzialność poziom zero. Brak telefonów komórkowych – można było normalnie z drugą osobą porozmawiać. Wystarczyło się umówić dwa tygodnie przed i bez stada SMSów po prostu się spotkać. Nie było internetu, nie było playstation – kopaliśmy prawdziwą piłkę, a nie taką udawaną, konsolową. Było fajnie. Nawet seriale dało się wtedy jeszcze oglądać (Miasteczko Twin Peaks też jakoś wtedy leciało – bardzo dobrze pamiętam to oczekiwanie co tydzień na kolejny odcinek). Wróćmy jednak do Cudownych lat – amerykańskie przedmieścia końca lat sześćdziesiątych. Pokolenie baby-boomers zaczyna wkraczać w pełnoletniość. Dużo się dzieje – politycznie (generalnie lata sześćdziesiąte obfitowały w USA w wydarzenia…

Czytaj dalej

W Australii rosną piękne drzewa. Niektóre mają bardzo rozłożyste korony, a przy tym są dosyć niskie, więc wyglądają jak wielkie parasole. I często kwitną… Jak przylecieliśmy, to dużo drzew pięknie kwitło na fioletowo, teraz jest ich mniej, ale zaczynają kwitnąć inne na czerwono – piękne! Jest też jedno drzewo – figowe, które wygląda, jakby składało się z wielu cienkich i zrośniętych drzew, których gałęzie nagle puszczają korzenie tworząc jakby kurtyny… trudno je opisać, ale wygląda niesamowicie. I ktoś takie właśnie drzewa wykorzystał, jako bazę placu zabaw w parku New Farm. Drzewo samo tworzy korytarze i tunele, przez które można przechodzić, dodatkowo dobudowano wokół drewniane ścieżki, mostki i inne takie. Sami zobaczcie, jakie fajne: Jak na większości placów zabaw, na których byliśmy już w Brisbane i Cairns, jest dużo ławek i miejsc na piknik (standardem w tutejszych parkach są ogólnodostępne elektryczne grille) oraz toalety. Jest też coś, co pozwoliło mamie na…

Czytaj dalej

Choć od miesiąca jesteśmy w Australii, to wspominamy często poukładaną, czystą i smaczną Japonię. To, co nas jednak bardzo tam zaskoczyło, to brak placów zabaw – takich dużych i kolorowych, jakie spotykaliśmy w Kuala Lumpur czy Hongkongu (i w Polsce też są). W japońskich miastach jest niewiele zieleni, parki służą głównie do spacerów lub są w nich świątynie i na plac zabaw miejsca nie ma. Czasami udało nam się znaleźć jakiś mały placyk z huśtawką, zjeżdżalnią i ogrodzoną piaskownicą i to było lokalne centrum rozrywki, na którym po 16tej pojawiały się dzieci wracające ze szkoły lub mniejsze dzieci z rodzicami, którzy wrócili do domu. I powiem Wam, że jak na tak skromne warunki – wszyscy bawili się nieźle. No ale do „wyszalenia” naszych dzieci to było trochę mało, więc szukaliśmy, co można robić z dziećmi w Tokio, Osace i jej okolicach. Okazało się, że jest trochę ciekawych miejsc (przeważnie płatnych…

Czytaj dalej

Lenistwo nas ogarnęło straszliwe. Jesteśmy już nie jak żółw, tylko jak ten miś. Od dzisiaj to dla mnie wzór wyluzowania. Kompletnego braku problemów i nieprzejmowania się niczym. Tak. Jesteśmy jak misie koala. Z wyjątkiem tych chwil, gdy musimy zajmować się dziećmi. Czyli jakichś 20 godzin na każdą dobę. Od kiedy przyjechaliśmy do Brisbane, zabieramy się za pisanie postów. Za przygotowywanie zdjęć (nie dałem jeszcze zdjęć z Hong Kongu, a tymczasem minął już miesiąc w Japonii, prawie miesiąc w Australii…). Za co to my się tu nie bierzemy… Ale syndrom misia wygrywa. Pochłaniamy więc mufinki (tak – to jedna z niewielu rzeczy, które rzeczywiście udaje nam się zrobić…w sensie upiec, bo z jedzeniem jakoś problemów nie mamy). Popijając kawą w przeróżnej formie i w przeróżnej temperaturze. Chociażby takim specyfikiem, który, nie ukrywam, bardzo przypadł mi do gustu (gdyby tak łatwo dało się łączyć różne inne rzeczy, które lubię, życie byłoby dużo…

Czytaj dalej

7/7